Relacje i Recenzje

Recenzje

OJ DIDO - recenzja ze strony www.folkowa.art.pl

  • Percival to akustyczna odskocznia folk-metalowej grupy Percival Schuttenbach. Sami swoje granie nazywają muzyką historyczno-folkową. Głównym polem eksploatacji jeżeli chodzi o inspiracje są tu tematy pogańskie, których muzycy grupy Percival szukają w muzyce polskiej i białoruskiej. Melodie i pieśni ludowe przeplatane tu są autorskimi kompozycjami muzyków zespołu, sięgnięto nawet po muzykę z płyty macierzystego projektu członków Percivala, czyli po melodię zatytułowaną "Sargon". Na jej przykładzie można ciekawie porównać różnice w brzmieniu obu odsłon zespołu.
    "Oj Dido" to druga płyta projektu Percival, w odróżnieniu od debiutanckiego albumu więcej tu polskich akcentów. Na "Eiforr" znalazło się więcej zachodnich wpływów. Teraz mamy zdecydowanie słowiański, pogańsko-folkowy album. Co ciekawe warstwa tekstowa płyty powstała w sporej części w oparciu o neosłowiańską lirykę znanych polskich poetów. Znajdziemy tu fragmenty wierszy Juliana Tuwima, Anny Świrczyńskiej czy Tadeusza Lenartowicza.
    Sporo tu ludowych instrumentów, choć myślenie o graniu na nich czy o aranżacji utworów jest często bardzo współczesne. Słychać, że na muzyków musiała mieć spory wpływ muzyka zespołów grających współcześnie aranżowany folk nawiązujący do korzeni dawnych. Sporo jest takich kapel nie tylko na wschód od Buga, ale również w Niemczech czy w Skandynawii. W muzyce Percivala czuć świadomość muzyczną, która wpisuje grupę w en właśnie nurt. Możliwe nawet, że nie jest to świadoma stylizacja, a po prostu podobna wrażliwość muzyczna, ale efektem jest umiejscowienie Percivala z jednej strony obok takich grup jak Stary Olsa, z drugiej zaś kojarzyć może się z zespołem Krauka czy całą niemiecką sceną średniowieczno-folkową w jej akustycznej odsłonie.

    Taclem

OJ DIDO - recenzja ze strony www.metal.pl

  • Wczesne średniowiecze to okres szczególnie mnie intrygujący, pewnie ze względu na jego niepowtarzalny klimat, wiele tyczących się tego czasu legend i opowieści oraz tym podobnych "atrakcji". Jest to też oczywiście bardzo ważna epoka w historii naszej ojczyzny, gdyż przebiegało wtedy np. krystalizowanie się państwa polskiego, scalanie sąsiednich plemion na nadwiślańskiej ziemi. Plemion posiadających własną tożsamość, ale również jeden wspólny mianownik - te same, słowiańskie korzenie.
    To właśnie słowiańskie naleciałości są tym, co głownie znajdziemy na drugiej płycie zespołu Percival, zatytułowanej "Oj Dido". Ciekawym jest, że nie tylko nasi bezpośredni przodkowie odcisnęli swe piętno na osobach tworzących ten projekt, znalazły się tutaj bowiem również nowe aranżacje tradycyjnych pieśni z Białorusi i Ukrainy.
    W świecie ciężkiej muzyki folkowe wpływy nie są niczym zaskakującym, jednak Percival niewiele ma wspólnego z takim spojrzeniem na tego typu granie. "Oj Dido" to album nagrany przy pomocy historycznego instrumentarium - nie znajdziecie tutaj niczego, do czego mogliście przywyknąć obcując z szeroko pojętą muzyką rockową. Mikołaj, Joanna i Katarzyna muzyczną lekcję historii prowadzą za pomocą m.in. lutni, gęśli, mandoliny, liry, fletu, wiolonczeli, czy też zupełnie egzotycznych instrumentów, takich jak: darabuka, kemenche lub bodhrán. Nie to jest jednak najważniejsze - głównym celem tego materiału zdaje się być przeniesienie nas w czasie prosto do wczesnego średniowiecza, i tu mogę z całą pewnością stwierdzić, że cel ten został osiągnięty!
    Oprócz folkowej warstwy muzycznej mamy na "Oj Dido" do czynienia z dwoma fenomenalnymi żeńskimi głosami oraz jednym męskim wokalem. A cóż takiego wyśpiewuje nam Percival? Teksty to zdecydowanie jeden z bardziej "nastrojotwórczych" czynników tej płyty. Wystarczy posłuchać takich kompozycji jak chociażby "Tam pod borem siwe konie", "Goście", "Sokół", czy też znakomitego numeru tytułowego, gdzie słowa zostały zaczerpnięte z twórczości Juliana Tuwima.
    Wszystkie dźwięki zawarte na "Oj Dido" prezentują się nad wyraz dobrze, ta muzyka to jak już wspomniałem przede wszystkim swoisty wehikuł czasu. Jeśli lubicie wszelkie słowiańskie klimaty, to ten materiał ma ogromne szanse zaczarować Was swym "odległym" pięknem i stać się jedną z bardziej wartościowych pozycji na Waszych półkach... Nie wierzycie? Przekonajcie się sami. Slava!

    Dominik [Nehamod]

EIFORR - recenzja ze strony www.metal.pl

  • Lubię takie niespodzianki:) Kiedy dostałem płytkę Eiforr nic nie wiedziałem o zespole Percival. Po pierwszym odsłuchu materiału musiałem podnosić szczękę z podłogi! Mimo, iż żaden ze mnie maniak historyczny, to jednak zawsze lubiłem kulturę średniowiecza, a Percival jest zespołem, który odtwarza muzykę wczesnośredniowieczną na, uwaga, autentycznych instrumentach!

    Na Eiforr znalazły się zarówno autorskie kompozycje tego trio jak i adaptacje tradycyjnych melodii ludowych nie tylko z Polski zresztą. Jedyną rzeczą do jakiej można się przyczepić na tej płycie to za mało wokali, tak się bowiem składa, że utwory instrumentalne mimo, iż są wyśmienite to jednak nie tak intrygujące jak te opatrzone wokalami.

    Wszystkie 16 kompozycji przelatuje przez naszą głowę niczym pocisk, w żadnej z nich nie ma miejsca na nudę, czy to w dynamicznym "Jare" czy w bardziej nastrojowym numerze "Saga" - słuchamy muzyki z pełnym i niesłabnącym nawet na sekundę zaangażowaniem. Nie raz przyłapałem się na rytmicznym podrygiwaniu w takt dźwięków Percival'a. Jak już wspomniałem zespół używa autentycznych instrumentów z epoki, żeby być dokładniejszym pozwolę sobie je wymienić: saz czyli lutnia długo-szyjkowa, rebec oraz wszelkiej maści liry, lutnie i inne "bardowskie" akcesoria. Szczególnie intrygująco i zachwycającą wypadają momenty kiedy żeński głos śpiewa bardziej drapieżnie, można by powiedzieć, że wręcz rockowo jak w "Allan's Song".

    Osobiście słuchając Eiforr postanowiłem zrobić pewien eksperyment i użyć tej płyty jako soundtracku to prozy Andrzeja Sapkowskiego, efekt był wprost znakomity! Ale ta muzyka doskonale broni się sama a nie tylko jako tło do innych zajęć. Autentyczność Percival'a wzrasta w momencie kiedy dowiadujemy się, że muzycy należą do drużyny Wikingów i Słowian Felag Eiforr, która to zajmuje się rekonstrukcją realiów ludów skandynawskich i słowiańskich z IX i X wieku.

    Podsumowując - ten album to bardzo dobra porcja wyśmienitej muzyki. Przy takich dźwiękach aż chce się żyć:)

    Dominik [Nehamod]



Wywiady

Wywiad dla portalu www.metal.pl z dnia 18.10.2008

  • Jak twierdzi wokalista Percival - Mikołaj, ostatnimi czasy żaden koncert tej grupy nie może obyć się bez metalowej braci. Co ciągnie długowłosych miłośników hałasu do muzyki wczesnośredniowiecznej? Zagadkę pomoże rozwiązać właśnie Mikołaj "Magnus" Rybacki - lider tego projektu.

    Dominik [Nehamod]: Witaj. Ostatni raz rozmawialiśmy ponad rok temu przy okazji wydania przez Was płyty "Eiforr". Jak teraz oceniasz tamten materiał? Jak przyjęli go twoi towarzysze z drużyny?;)

    Mikołaj: Bardzo dobrze go oceniam:) Wiadomo, że pierwszy raz ma swoje prawa. Mnóstwo rzeczy można było zrobić lepiej, ale wiem to teraz! Na tym polega nauka:) Towarzysze z drużyny przyjęli materiał bardzo dobrze zresztą tak jak większość odtwórców wczesnego średniowiecza, i osób które przy okazji imprez historycznych kupiło płytę.

    Dominik [Nehamod]: Teraz przyszedł czas na kolejne wydawnictwo sygnowane nazwą Percival. Przyznam, że "Oj Dido" słucha mi się o wiele przyjemniej niż poprzedniego materiału. Te pieśni strasznie szybko odnajdują drogę do mojej pamięci. Jak Ty postrzegasz ten krążek i z jakim odbiorem się spotyka?

    Mikołaj: Na pewno w wielu aspektach jest to krok naprzód, wiele nauczyliśmy się nagrywając "Eiforr" i wykorzystaliśmy to przy nagrywaniu "Oj Dido". Odbiór jest bardzo dobry, zresztą obie płytki sprzedają się rewelacyjnie zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że praktycznie nie ma dystrybucji ani promocji. Wszystko robimy we własnym zakresie (z małym wyjątkiem bo od ok. miesiąca można nasze płyty kupić poprzez serwis Serpent.pl), i to tak skutecznie, że nakład "Eiforr" już się kończy. Recenzje "Oj Dido" są bardzo przychylne jak dotąd, tak że jesteśmy bardzo zadowoleni:) Choć muszę przyznać, że ostatecznie w wyniku rożnych perturbacji mieliśmy znacznie mniej czasu na prace nad płytą, zwłaszcza pod koniec.

    Dominik [Nehamod]: Na premierę tej płyty wybraliście coroczną imprezę na wyspie Wolin. Skąd taki pomysł?

    Mikołaj: Po pierwsze to dzięki tej imprezie narodziła się idea historyczno odtwórczej gałęzi Percivala. Bardzo chcieliśmy tam pojechać i w 2004 uszyliśmy stroje, zrobiliśmy kilka utworów, pojechaliśmy i nas wciągnęło:) Jest też bardziej prozaiczna przyczyna - jest to największa tego typu impreza w Polsce (a nawet w Europie) i jest to idealne miejsce żeby dotrzeć do wszystkich, a także (co teraz było ważne) aby Ci, którzy pożądają naszej muzyki mieli możliwość posłuchać nas na żywo i jednocześnie nabyć nową płytę.

    Dominik [Nehamod]: Najbardziej zaskakujący na "Oj Dido" wydaje się szeroki konspekt poruszany w tekstach. Z jednej strony znaleźliście miejsce na bardziej podniosłe wersy jak w utworach "Goście" czy "Słyszę", z drugiej zaś śpiewacie o rzeczach mało epickich i mistycznych;) Wystarczy wspomnieć piosenkę "Tam pod borem siwe konie". Taka różnorodność to celowy zabieg?

    Mikołaj: Tak, chcieliśmy pokazać rożne aspekty tamtych czasów, obok walki, krwi, bohaterstwa, jest jeszcze życie codzienne. Zabawa, praca itd. Chcieliśmy aby płyta oddawała wszystkie odcienie, żeby słuchając jej można się było zagłębić w czasy sprzed 1000 lat i żeby to było w miarę realistyczne.

    Dominik [Nehamod]: Oprócz tekstów w języku polskim usłyszeć możemy również liryki po ukraińsku, czy też białorusku. Dlaczego sięgnęliście po tradycyjne pieśni właśnie z tamtych regionów?

    Mikołaj: Bo to też część naszej historii może późniejsza ale jednak:) A tak na poważnie, chodzi o to, że ucząc się śpiewów tradycyjnych i próbując dotrzeć do bardziej pogańskich korzeni, nie mogliśmy ominąć wschodu, gdzie te tradycje są żywsze i łatwiej dotrzeć do potrzebnych źródeł. Niektóre z pieśni na tyle nam się spodobały, że opracowaliśmy nasze wersje. Nie koliduje to z ideą płyty, należy bowiem pamiętać, że wczesne średniowiecze to czas nieustannych wędrówek i mieszania się kultur i wpływów.

    Dominik [Nehamod]: Intrygujący wydaje się utwór "Jomsborg", powstały w całości w jednej z wczesnośredniowiecznych chat w Wolinie. Zgaduję, że było to szczególne doświadczenie, komponować w takim miejscu, mam rację?

    Mikołaj: Tak, w pewnym sensie na pewno, to tak jakby się przenieść w czasie:) Zwłaszcza to uczucie przyciąga tak wiele osób do odtwórstwa.

    Dominik [Nehamod]: Wracając jeszcze do kwestii liryków, numer tytułowy posiada tekst napisany przez Juliana Tuwima. Skąd pomysł na wykorzystanie twórczości tego autora?

    Mikołaj: Nie ma tu żadnej większej idei:), po prostu tekst bardzo nam pasował do melodii i koncepcji utworu, który z założenia miał być o wojach, walce i podniosłych rzeczach:)

    Dominik [Nehamod]: Czy czasy wczesnośredniowieczne, Słowianie i ich dzieje są dla Ciebie li tylko i wyłącznie pasją i hobby, czy może stają się czymś więcej? Jak odnosisz się np. do słowiańskich wierzeń?

    Mikołaj: Od dawna nie czuję się chrześcijaninem, czuję za to niezwykłą więź z wierzeniami słowiańskimi. Wbrew obiegowej opinii cały czas w życiu codziennym, napotykamy dowody na to, że nasze korzenie są gdzieś indziej niż monoteizm judeochrześcijański. Choćby jajka, choinka, śmigus dyngus, topienie Marzanny, czy śląskie przekleństwo - pieronie, które wyewoluowało z wezwania boga Peruna. Moja Babcia próbowała mnie nauczyć paciorka, a jednocześnie w wieku 7 lat obcięła mi włosy i wrzuciła do ognia, nie bardzo wiedząc dlaczego. Jak się dobrze przyjrzeć to na co dzień można spostrzec mnóstwo sytuacji, które ewidentnie świadczą o tym jaka religia jest dla nas naturalna. I to pomimo 1000 lat ostrej indoktrynacji. Czułem to na długo wcześniej zanim trafiłem na Wolin i zanim zetknąłem się z próbami rekonstrukcji wierzeń i obrzędów. Nie jestem jednak zwolennikiem traktowania ich zbyt dosłownie, raczej właśnie jako rekonstrukcję, w celach poznawczych, lub zabawę. Takie wierzenia jak 1000 lat temu zupełnie nie korelują z obecnym światem. Samo podejście jednak - duży związek z naturą, rozumienie sprzecznych sił nią targających, pokora wobec niej i świadomość naszego, ludzkiego miejsca w szeregu wśród stworzeń we wszechświecie, jest dla mnie nieporównywalnie bardziej pociągające, spójne i sensowne niż antropomorficzność, zachłanność i buta religii wywodzących się ze wspomnianych powyżej. Zresztą natura ostatnio ostro nam przypomina jak mało my i wytwory naszej wyobraźni znaczymy wobec niej.

    Dominik [Nehamod]: Ciekaw jestem instrumentarium jakiego używacie. Będę szczery i przyznam, iż wiele z nazw instrumentów wymienionych we wkładce brzmi dla mnie zupełnie obco. Powstaje pytanie - skąd bierzecie te wszystkie "zabawki"? I czym są te tajemnicze "wspomagajki"?

    Mikołaj: Kilka zbudowaliśmy sami, przede wszystkim lirę bizantyjską, kilka zamówiliśmy u osób, które zajmują się budową takich instrumentów (tutaj przede wszystkim podziękowania za "Dawul" dla Leszka Pelca i za flety dla Marka Bzowskiego), a inne kupiliśmy np. na internetowej aukcji:) bądź dostaliśmy od przyjaciół. Tajemnicze wspomagajki to wszelkiego rodzaju grzechotki, kastaniety, kości i patyki, w które uderzaliśmy różnymi przedmiotami:) i tym podobne rzeczy:)

    Dominik [Nehamod]: Przy okazji naszej poprzedniej pogawędki podkreśliłeś swoistą "elitarność" Percival, mniemam, iż wydając "Oj Dido" nie celujecie w szersze grono odbiorców, zadowalając się wiernymi fanami?

    Mikołaj: Nie do końca:) Okazuje się, że grono ludzi nas słuchających stale się powiększa, co nas bardzo cieszy i determinuje do większego nakładu pracy:) Chcielibyśmy zainteresować "folkowców", ale wydają się być zamknięci na to co robimy:( za to, co ciekawe, fani metalu, bardzo żywo reagują:) zwłaszcza przy pewnych utworach:) Ostatnio żaden koncert nie może się bez nich obyć:)

    Dominik [Nehamod]: Percival od Percival Schuttenbach, to z kolei jeśli dobrze myślę miano pewnego gnoma z wiedźmińskiej sagi Andrzeja Sapkowskiego. Domyślam się, że lubisz tego autora, i stąd moje pytanie: masz jakieś cechy wspólne z Jaskrem?;)

    Mikołaj: Nieeee, z Jaskrem nie bardzo:/ za to z samym Percivalem jak najbardziej:) Jestem z zawodu jubilerem, mam spory nos i nie przeszedłbym obojętnie obok samogonu z mandragory po którym, zapewne, znalazłbym się zwinięty w krzaku czeremchy, i nakryty słomianą rogóżką:):):)

    Dominik [Nehamod]: Trzymając się tego tematu, "Wiedźmin" został przeniesiony na ekran w postaci zarówno filmu jak i serialu. Widziałeś te produkcje? Wydaje się, że jednym z niewielu plusów tego przedsięwzięcia była muzyka. Co byś zrobił jeśli pewnego dnia ktoś zaproponuje ci napisanie muzyki do kolejnej ekranizacji przygód Geralta?

    Mikołaj: Widziałem:/ ale wołałbym nie widzieć:) Nie mam pojęcia co bym zrobił, nie chciałbym żeby się okazało, że ja narobiłem się żeby stworzyć naprawdę fajną muzę, a ktoś by to schrzanił dokumentnie, kręcąc takie coś;) Ale jeśli byłby to projekt nie/mało-komercyjny to bardzo chętnie:) Wtedy byłaby większa szansa, że zamiast na kasie twórcy skupiliby się na sztuce:)

    Dominik [Nehamod]: Co obecnie dzieje się z grupą Percival Schuttenbach?

    Mikołaj: Ha, przeogromnie dużo:) Pracujemy nad materiałem, a nawet nad materiałami kilkoma. Pod hasłem NEW WAVE OF POLISH HEAVY FOLK gramy ostry folk'and'roll metal z baaardzo przesterowaną gitarą, wiolonczelą, Uwaga! - również przesterowaną, sekcją ludowo-bębniarską z zacięciem metalowym i mieszaniną palerskiego, naprawdę głośnego, żeńskiego ludowego zaśpiewu, rockowo-metalowego z classic chrypką, także żeńskiego, potrafiącego się wydrzeć z wykopem vocalu, a do tego czasami, męskie, skrzecząco-chrypiące porykiwania, melodeklamacyjne:) Właśnie przygotowujemy się do ofensywy:) Jako pierwsze, strategiczne, uderzenie wybraliśmy "Poznańską Rzeźnię Rockową" - 19 października, u boku miedzy innymi Ceti, Artrosis, Vena Valley, Lilith i gwiazd z UK - Eureka Machines i Night by Night. Jako ciekawostkę podam też, że od kilku miesięcy współpracujemy z Robertem "DeLirą" z Żywiołaka w projekcie - troL Schuttenbach. Jest to połączenie naszej metalowej Schuttenbachowej twarzy z energetyczną lirą korbową Roberta i jego mistycznym bębnem obręczowym. Tak że pełen folk-metal na maksa, i bez kompromisów. Idealne połączenie:)

    Dominik [Nehamod]: Przesyłam ukłony i oddaję Tobie głos na koniec naszej rozmowy. Bywaj zdrów!

    Mikołaj: Gorące pozdrowienia od całej Percivalowej ekipy dla wszystkich czytaczy Metal.pl. Do zobaczenia na koncertach! Czyńcie przygotowania albowiem nadchodzi NOWA FALA POLSKIEGO HEAVY FOLKU:)

    Wywiad na wyłączność dla serwisu Metal.pl przeprowadził - Dominik [Nehamod]